Domki
Nasz hotel Sudety przyciągał niezmiernie od lat rzesze turystów, którzy raz lub dwa razy do roku odwiedzali nas, by móc pobyć w górach. Naszą ofertą specjalną były od zawsze luksusowe domki w górach. Niestety, na tym terenie co i rusz jakby spod ziemi wykwitają nowe hotele. Góry Stołowe przyjmą przecież wszystkich pasjonatów. Mnie jednak niepokoił ten napływ konkurencji. Hotel Sudety był tradycyjny, można w nim było skosztować potraw regionalnych. Jesteśmy rdzennymi góralami i jesteśmy niejako reprezentantami tego regionu, jego żywą reklamą. Również by na nas popatrzeć, ubranych w stroje ludowe, przyjeżdżają turyści nie tylko z całej Polski, ale i ze świata. Dlatego tak boli mnie, że powstają nowe domki letniskowe. Góry Stołowe wyżywią nas wszystkich, zawsze przecież będą napływać ludzie, którzy zechcą się gdzieś zatrzymać. I część na pewno wybierze luksusowe noclegi. W Sudetach także można spać pod gołym niebem, a w zasadzie pod namiotem - znam i takie typy, które przedkładają łyk adrenaliny nad przyjemności ciała. Jednak cała ta konkurencja nieraz zapominała, że jest coś ważniejszego niż robienie pieniędzy. Że nie tylko liczy się miła aparycja i obsługa, ale ważne jest, by ten turysta wyniósł coś wewnątrz, by chciał wrócić, bo spodobał mu się jedyny w swoim rodzaju klimat miejsca. Niestety, tylko nieliczni traktują to jako misję, dla innych są to prostu budynki, które można spotkać w każdym rejonie kraju, czy nad morzem, czy mieście, po prostu zwykłe hotele. Góry Stołowe są jednak jedyne w swoim rodzaju i uważam, że należy im się szacunek. Dlatego zawsze będziemy podkreślać swoją odrębność i powiązanie z tradycją. Jest to pewnie jeden z wielu powodów, dla których hotel Sudety cieszy się taką popularnością co rok. Później z zarobionych z tego pieniędzy można bardzo długo wyżyć. Wszystko to jest bardzo ważne dla dobrego samopoczucia starego górala. Jestem dumny, gdy turyści rokrocznie wracają do mojego hotelu i wybierają moje luksusowe domki letniskowe nad jeziorem. W Sudetach takie wyróżnienie musi oznaczać coś prawdziwego, bo zbyt wiele jest tu namacalnego niebezpieczeństwa, by filtrować jeszcze życie i bawić się jego półtonami i półprawdami. Na starą klientelę narzekać nie mogę, bo również dzięki ich reklamie co roku przybywają do mnie nowi turyści, którzy często swoją przygodę z górami rozpoczynają od moich porad.
Chcesz coś dodać?